Garść pomysłów na zabawy

Garść pomysłów na zabawy

Ćwiczenia funkcji poznawczych DIY zabawy i pomoce Motoryka mała i terapia reki 4

Co dwa tygodnie jeżdżę z córą na zajęcia w poradni PP. Fachowo nazywają się: terapia grupowa dla dzieci z opóźnionym rozwojem mowy. Są to fantastyczne zajęcia na których specjaliści (logopedzi, psycholodzy, pedagodzy) pokazują i uczą rodziców: jak bawić się z dziećmi aby wspomóc ich prawidłowy rozwój. Prawdę mówiąc nie wiem kto te zajęcia lubi bardziej…czy moja córka czy ja?

Jeśli w Waszym mieście macie poradnię która organizuje tego lub podobnego typu zajęcia lub terapię, nawet jak macie zdrowe dziecko – naprawdę gorąco Wam polecam rozmowę w poradni. Spróbujcie się dostać na tego typu zajęcia. Pewnie myślicie, że umiecie się dobrze bawić z dzieckiem?

Na pewno tak! Ale czy nie warto skorzystać, aby to robić jeszcze lepiej? Uważam, że warto, a pomysły jakie stamtąd wyniesiecie rozbudzą drzemiące w Was pokłady kreatywności w zabawie. Gwarantuję!

Dla mnie te zajęcia to po prostu ogromny zastrzyk adrenaliny i świetnej zabawy. Wychodzimy z córką z nich tak naładowane pozytywną energią, że to po prostu nie do wiary. Moja głowa pęka w szwach od nowych pomysłów – jak jeszcze lepiej i efektywniej bawić się z córką aby wspomóc rozwój jej mowy. Bo wspomaganie rozwoju mowy u dziecka to nie tylko układanki, zadania itp. To przede wszystkim dobra zabawa w każdej chwili. Każdego dnia, w każdej sekundzie z niczego można wyczarować wspaniałą ogólnorozwojową zabawę , które także pomoże w rozwoju mowy dziecka.

Chciałabym w tym wpisie (i kolejnych bo jeśli Wam spodoba się ten – będę robić to cyklicznie) podrzucić garść pomysłów na zabawę z dzieckiem, które zaczerpnęłam właśnie na tych zajęciach.

Na początek zajęcia zimowe: mamy w końcu kalendarzową zimę, aczkolwiek pogoda za moim oknem mocno wiosenna. No to bawimy się:

Bierzemy starą gazetę czy gazetkę reklamującą nowe wspaniałe promocje cenowe w sklepie xx 😉 Wydzieramy 4 stronice. Dziecko i rodzic do każdej ręki bierze 1 stronę. Chwyta ją za rożek palcem wskazujących i kciukiem w wyprostowanych rękach uniesionych na wysokość ramion. Szeleścimy! O to pada śnieg!

I szeleścimy stronicami gazet. Gdy śniegu napadało już bardzo dużo musimy ulepić kule ze śniegu. Lepimy kule! Rodzic i dziecko zwijają stronicę gazety w kulę – każda ręka pracuje osobno – jedna ręka nie pomaga drugiej. Obie ręce wyprostowane i wyciągnięte przed siebie, a palce mocno pracują zwijając gazetę. Prawda, że nie łatwe zadanie? 🙂 Teraz nasze śniegowe kule trzeba ścisnąć. Każdą zwiniętą uprzednio kulę obiema rękami ściskamy jeszcze mocniej – nasze śniegowe kulki muszą być bardzo twarde!

A jak już ulepiliśmy kule to co? No oczywiście – bitwa na kulki!!!! Na początek spokojnie usiłujemy wzajemnie trafić się w brzuch, kolano lub rękę. A później kulkowe szaleństwo! Wielka bitwa!!!! Po bitwie trzeba posprzątać: stawiamy kosz na śmieci trenujemy kulami śnieżnymi celność.

Ale skoro napadało tyle śniegu – trzeba go wykorzystać i iść na sanki! Na podłodze kładziemy koszulkę przeźroczysta na dokumenty. Dziecko staje obiema stopami na koszulce, przykuca i wyciąga ręce do przodu. Rodzic łapie dziecko za ręce i delikatnie przesuwa dziecko po całym pokoju…i zakręt i wiraż i znowu z górki na pazurki. Trudno utrzymać przykucniętą pozycję gdy się śmieje na głos 😉 A może narty? Kładziemy na podłodze drugą koszulkę, na każdej dziecko stawia jedną stopę i powoli jak narciarz przesuwa jedną stopę za drugą: Oj trzeba ostrożnie, bo narty uciekają, a nogi czasem się rozjeżdżają 🙂 A mama co tak się śmieje? Może mama teraz spróbuje? 😉

Teraz nasz narciarz musi odpocząć i udaje się na obiad w góralskiej chacie. Przyjechały właśnie sanie z zaprzęgniętym koniem. Kładziemy na podłodze koc, dziecko siada po turecku lub z wyprostowanymi nogami na kocu. Rodzic łapie węższą część a dziecko trzyma się rękami po bokach za dłuższą część koca. Rodzic powoli ciągnie dziecko siedzące na kocu po całym mieszkaniu (tyłem dziecka do kierunku jazdy). No i sanna! 😉 Ale co to – czemu konik nie prycha i nie rży? Dalej koniku – proszę wczuć się w swoją rolę 😉

Fajna zabawa – nieprawdaż?

A na koniec chciałabym Wam pokazać nową zabawę paluszkową która poznałyśmy na tych zajęciach. Znam wiele zabaw paluszkowych – ale ta była dla nas nowością. Dostałyśmy na kartce papieru główki do wycięcia. Po wycięciu glówek i wąskich paseczków, zrobiłyśmy pacynki na palce:

IMG_2527

A jak wygląda zabawa: na każdym palcu mamy główkę. Zaczynając od kciuka: kciuk to dziadziuś, wskazujący babunia, środkowy to tatuś, serdeczny mamunia, najmniejszy to dziecina 😉

Mówimy wierszyk po kolei ruszając odpowiednimi paluszkami:

Ten pierwszy to dziadziuś, a obok babunia. Największy to tatuś, a przy nim mamunia. A to jest dziecinka mała! Tra lalalalala. A to moja rączka cała, tra lalalalala. I aktorzy na koniec się kłaniają.

Prawda, że fajne? Dostaliśmy tekst na kartce do domu, żebyśmy mogli w domu jeszcze raz pobawić sięw ten sposób 🙂

IMG_2531

Pozdrawiam Was serdecznie!

 

Jeśli uważasz, że to co piszę jest wartościowe, podziel się wpisem ze znajomymi:

 

4 komentarze

  1. wioletta pisze:

    Dziękuję za ten wpis. Świetny pomysł na wspólną zabawę. Ja mam dwoje dzieci z zaburzeniami i nie jestem osobą kreatywną ,więc spróbuję. Pozdrawiam

    • Marzena pisze:

      Bardzo sie ciesze ze ten wpis okazal się Pani przydatny 🙂
      Dodam jeszcze ze moja corka najbardziej lubi bawic sie w narciarza 🙂

  2. Adrianna pisze:

    Ulubiony wierszyk mojego synka. Zapraszam do siebie po inspiracje 😉 Pracuję w PPP – wspieram rozwój mowy 😉 http://adrianna-pracaipasja.blogspot.com/

    • Marzena pisze:

      Dziękuję za linka do Pani strony – zajrzę na pewno i będę czerpać inspiracje do pracy z moją córcią 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.